nowości w grach językowych

Kolorowe drylowanie z Jengą

Tak jak Wam obiecałam, dzisiaj pokaże Wam jak drylować za pomocą Jengi. Przyznam że jest to jedna z ulubionych gier w mojej szkole i z czego jestem bardzo dumna, najczęściej używana przez lektorów.

Co to jest Jenga?

Jenga jest grą, która składa się z dużej ilości drewnianych klocków. W klasycznej wersji wszystkie klocki są jednego koloru naturalnego drewna. Klocki układamy odpowiednio w wierzę trzy klocki w jedną i trzy w drugą stronę. Zasady gry są bardzo proste,  wyciągamy klocki tak, aby nie zburzyć wierzy. Pewnie już powoli zastanawiacie się jak to powiązać z nauką języka? Ale o tym za chwilkę. Najpierw przyjrzyjmy się rodzajom tej gry.

Rodzaje gry Jenga

Rodzaje gry Jenga

Jak widać na zdjęciu powyżej mamy różne rodzaje gry jenga: klasyczną, z cyferkami, okrągłą, warzywną, robaczkową itd. Czy wszystkie nadają się do nauki języków obcych? W zasadzie tak, tylko że niektóre z nich ograniczają nas w możliwościach jej użycia na lekcji, dlatego warto jest wybrać taką, która tego nie robi. A jaka to będzie? Jakie cechy powinna mieć Jenga, aby dobrze nam służyła?

Jak wybrać odpowiednią Jengę?

Jeśli mamy duży budżet, można oczywiście kupić sobie wszystkie rodzaje. Wtedy po prostu jeśli chcemy nauczyć naszych słuchaczy cyferek, bierzemy tą z cyferkami, jeśli warzyw to warzywną. Ale co zrobić jeśli chcemy przećwiczyć odmianę czasownika lub różne czasy? Wtedy potrzebujemy taka jengę, która jest multifunkcyjna i z domieszką kreatywności pomoże nam wydrylować dosłownie wszystko.

Taka Jenga powinna zawierać klocki w różnych kolorach (są jengi z trzema kolorami lub sześcioma) oraz kostkę do losowania koloru. Jak ta na zdjęciu.

Idealna Jenga

Jak grać aby się nauczyć?

Bez względu na to jakiego języka uczymy, zawsze znajdą się w nim obszary, które należy wydrylować. Do tego, aby nie było nudno, potrzebujemy takiego narzędzia jakim jest gra Jenga.

Przygotowanie gry

Najpierw należy wybrać ilość kolorów. Ta ilość zależy od tego co chcemy wydrylować. Jeśli mają być to np. trzy różne czasy, trzy okresy warunkowe lub jeden czas ale w trzech konstrukcjach: pytanie, przeczenie i zdanie twierdzące, to wybierzmy Jengę z trzema kolorami. Jeśli natomiast mamy odmianę czasownika przez osoby a jest ich sześć lub 6 różnych bloków tematycznych do powtórki to wybierzmy tą z sześcioma kolorami.

Dodatkowo, ponieważ zależy nam na wypowiedziach pełno zdaniowych, przygotowujemy karteczki. Na tych karteczkach może być wszystko.

Następnie przygotowujemy opis kolorystyczny, czyli jaki kolor za co będzie odpowiadał. Może to być napisane na kolorowo na tablicy, lub na kartce, która będzie leżała obok Jengi.

Przykład

Celem zajęć było nauczenie dzieci odmiany czasownika „jeść” przez osoby w języku niemieckim. Na tablicy napisałam więc odmianę tego czasownika przez osoby a osoby pozakreślałam kolorami z Jengi. Dodatkowo obok gry leżały karteczki z różnymi rodzajami jedzenia, które zostały wprowadzone wcześniej.

Przebieg gry

Słuchacze po kolei rzucają kostką z kolorami. Patrzą jaki kolor wylosowali. Ten kolor odpowiada czasownikowi jeść w danej osobie. Do tego losują karteczkę z jedzeniem i odpowiednio układają zdanie np. „On je ryż z warzywami”.

Przy każdej innej gramatycznej strukturze gra przebiega podobnie. Np. mamy 3 kolory. Każdy kolor to inny czas. Piszemy na tablicy jaki kolor to jaki czas. Do tego mamy karteczki z czasownikami. Słuchacze rzucają kostką, kolor narzuca im czas, w którym należy ułożyć zdanie z dodatkowo wylosowanym czasownikiem.

Po wykonanym zadaniu należy oczywiście wyciągnąć klocek w wylosowanym kolorze. Nie zapominamy o tym, bo to daje naszym słuchaczom radość i odwraca ich uwagę od nudnego drylowania!

Nie zapomnij wyciągnąć klocka!:)

I oto cała magia:) A już za tydzień przedstawię Wam kolejną kolorową grę. Tym razem będą to krzesełka.

Kolorowe drylowanie

Drylowanie w trakcie zajęć językowych jest zazwyczaj bardzo nudne. No bo ile można powtarzać słówka lub zdania? Niestety musimy drylować, bo bez wielokrotnego powtórzenia w mowie, bardzo trudno nam będzie zapamiętać materiał na tyle, aby potem bez zastanowienia używać go w konkretnym kontekście. Ale ja znalazłam na to sposób i to bardzo fajny bo kolorowy:)

Co zazwyczaj drylujemy?

– grupy słownictwa

– odmiany czasowników np. „to be”

– różne konstrukcje gramatyczne np. pytania, negacje lub zdania twierdzące np. z „have got”

– tworzenie pytań, przeczeń i zdań twierdzących w konkretnym czasie np. „Simple Present”

– okresy warunkowe

– phrasal verbs np. „z get, go lub put”

I tak dalej…….

Możliwości jest bardzo wiele.

Czego  do tego potrzebujemy?

Przede wszystkim potrzebujemy dużo karteczek, najlepiej kolorowych, kolorowe gry, czasami dodatkowo jeszcze kostki.

A co to są kolorowe gry?

Kolorowe gry to takie, których części składowe są w różnych kolorach i mogą nam coś określać. Może to być zwykła kostka, która zamiast cyfr ma kolory. Ale mogą to być też takie gry jak bierki, pchełki, jenga czy krzesełka.

Kolorowe drylowanie z kostką.

Kostka z kolorami świetnie nadaje się do przećwiczenia odmiany czasowników. Dlaczego? Bo akurat kostka ma 6 boków, a my mamy 6 osób w odmianie. Patrzymy więc jakie kolory mamy na kostce i bierzemy sobie 6 karteczek w tych samych kolorach. Na każdej piszemy odpowiednio: I, you, she, we, they…. Słuchacze rzucają kostką i odmieniają czasownik w osobie, której kolor wylosowali. Czyli jeśli na żółtej karteczce jest napisane he, to osoba która wyrzuci kolor żółty musi odmienić czasownik np. „to be” do osoby „he”. Zazwyczaj czasownik to be wprowadzany jest przy jakimś kontekście np. „narodowości lub zawodów”. Można więc obok kostki położyć flashcards z danej grupy słownikowej np. „flagi”, którą chcemy wydrylować i oprócz rzucenia kostki słuchacz losuje kartę i mówi odpowiednio zdanie „He is british”.

Kostka to nuda.

Niestety kostka w mojej szkole z racji dużej ilości fajnych gier nie jest już atrakcyjna. Dlatego w kolejnych postach opisze Wam inne kolorowe gry. Pierwszą z nich będzie gra jenga, potem krzesełka i może jeszcze jakieś inne:) A jeśli już dzisiaj chcecie poczytać coś o kolorach, polecam posta o pchełkach. Znajdziecie go tutaj.

Ale po co grać?

Czasami szkoląc lektorów słyszę pytanie. Ale po co tracić czas na wyciąganie tego klocka, czy bierki? Co to daje? Odpowiedzi na te pytania jest kilka. Po pierwsze drylowanie jest nudne, więc fajnie jest jeśli połączymy tą nudną część z rywalizacją czy napięciem jakie gwarantuje nam gra. Po drugie napięcie i rywalizacja pozwala skierować nasze myśli w inną stronę, czyli tworząc zdanie w danej konstrukcji już kombinujemy który klocek lub bierkę najlepiej wyciągnąć. To odwrócenie uwagi sprawia że tworzenie zdań staje się bardziej naturalne. Po trzecie różne gry dają nam możliwość powtórzenia danego materiału kilka razy. Badania dowodzą, że aby dobrze zapamiętać nowo poznany materiał należy powtórzyć go pięć razy. Tak więc chcąc powtórzyć i utrwalić np. „czas Simple Present z daily routines i godzinami” można najpierw opisywać swój dzień, opisać dzień osoby z filmiku, który oglądaliśmy i przepleść to wszystko kolorowymi grami, co zapewni nam zróżnicowaną lekcję, w czasie której rozwiniemy wszystkie sprawności językowe, wydrylujemy słownictwo i konstrukcje oraz dla dobrego zapamiętania w przyjemny sposób powtórzymy wszystko przynajmniej 5 razy. Efekt gwarantowany!

A już w niedzielę kolejny post z cyklu o kolorowym drylowaniu:)

Nowości na mojej półce #9

Jak zwykle przed rozpoczęciem roku szkolnego buszuje po sklepach aby uzupełnić nowości na mojej półce z grami. Tym razem bardzo przypadkowo, odwiedzając sklep Empik, natknęłam się na grę Co jest w lodówce? firmy Tactic, która od razu ujęła mnie dodatkowym sloganem znajdującym się na pudełku „smakowite wyzwanie dla pamięci”, bo przecież zapamiętywanie to bardzo ważna część zajęć językowych. Kto mnie już trochę zna, wie, że interesuje mnie wszystko, co sprawi, że eliminowanie zapominania u moich słuchaczy, stanie się przyjemniejsze.

Części składowe gry Co jest w lodówce?

Gra Co jest w lodówce? składa się z zamykanego pudełka w kształcie lodówki. Dodatkowo w środku znajdziecie tekturowe półki, 15 znaczników produktów spożywczych z naklejkami i podstawkami i bardzo fajną niestandardową kostkę do gry.

Zanim rozpoczniecie grę, trzeba ją przygotować tj. włożyć półki do lodówki oraz poprzyklejać naklejki z produktami na podstawki.

Zasady gry

Głównym celem gry Co jest w lodówce? jest zapamiętywanie produktów spożywczych, które się w niej znajdują. Pierwsza osoba z gry wybiera 3 produkty i umieszcza je w lodówce pokazując innym jej zawartość. Następnie zamyka lodówkę i rzuca kostką losując zadanie dla kolejnej osoby.

Jeśli kostka pokarze znak zapytania, osoba rzucająca kostką zadaje pytanie odnośnie produktów znajdujących się w lodówce np. na której półce jest papryka, czy papryka jest obok brokuła lub czy papryka jest na czerwonym tle czy zielonym.

Jeśli kostka wskaże zamianę miejsc gracz odwraca wzrok, a osoba, która rzucała zamienia miejscami rzeczy w lodówce lub blefuje i nie zmienia nic. Następnie gracz który odwracał wzrok zagląda do lodówki i mówi co się zmieniło.

Trzecie pole kostki w kolorze zielonym to podmiana. Znów gracz odwraca wzrok, a osoba, która rzucała podmienia produkty w lodówce.

Jeśli gracz poprawnie odpowie na pytanie lub prawidłowo wskaże zamienione produkty lub ich miejsce, może dodać jeden produkt do lodówki utrudniając zadanie kolejnej osobie w grze i rzuca kostką wybierając dla niej zadanie.

Co z nauką języków obcych?

Oczywiście mając temat związany z jedzeniem, można zagrać używając standardowych reguł gry. Jeśli jednak słownictwo się nie pokrywa, nie ma problemu. Po prostu przygotowujemy np. karteczki ze słówkami o innej tematyce lub obrazki i dalej gramy w standardowy sposób.

Wypowiedzi pełno zdaniowe

Słownictwo to ważna rzecz, ale trzeba umieć użyć je w kontekście, dlatego wypowiedzi pełno zdaniowe to podstawa. Z tą grą to bardzo proste. Zamiast mówić słówka znajdujące się w lodówce, te które zostały podmienione lub przestawione, tworzymy z nimi zdanie. A gdy wypadnie znak zapytania dodatkowo ćwiczymy zadawanie pytań.

Układanie historyjki

Na wyższych poziomach można dodatkowo ułożyć historyjkę. Na początku wybieramy trzy słowa i wkładamy do lodówki. Pierwsza osoba musi je powtórzyć i ułożyć początek historyjki. Następnie ta osoba wybiera inne słówko i wkłada do lodówki. Kolejna osoba w grze powtarza 4 słówka, powtarza początek historyjki i dodaje zdanie z nowo wrzuconym słówkiem. Gramy tak długo aż ktoś się pomyli przy wymienianiu słów, słowa się skończą lub uda się ładnie zakończyć historię.

To jest genialne!

Uwielbiam powtarzać i drylować a do tego ta gra sprawdza się idealnie. Największym jej atutem jest to, że można swobodnie wymieniać rzeczy, które chcemy włożyć do lodówki oraz bardzo niestandardowa kostka. Dodatkowo ważne dla mnie jest to, że gra nie ma żadnych napisów w języku polskim, więc nadaje się do nauki wszystkich języków.

A co Ty trzymasz w lodówce lektora?:)

Speak English!

Początek roku zbliża się wielkimi krokami. Dlatego pewnie większość z Was zaczyna szukać różnych inspiracji do tego jak przeprowadzić pierwszą lekcję w grupie i co zrobić, aby Wasi słuchacze, nawet ci najmłodsi, komunikowali się z Wami oraz między sobą w języku docelowym. Z doświadczenia wiem, że użycie frazy „speak English” przez lektora podczas pierwszych dni zajęć sięga zenitu. Ale ja mam na to sposób. Oczywiście będzie on związany z grami!

Classroom Language

Rozwiązaniem problemu użycia języka polskiego na zajęciach jest tak zwany classroom language. U mnie w szkole stosujemy w tym celu plakat z naszym głównym bohaterem Akikim oraz flashcards z tymi samymi rysunkami.

Speak English

 

Wprowadzenie, przećwiczenie i utrwalenie

Jak zawsze, nowy materiał, również język klasowy, trzeba wprowadzić, przećwiczyć i bardzo porządnie utrwalić, aby potem nie musieć powtarzać „speak English” lub gorzej „don’t speak Polish”.

Dlatego na początku lekcji pokazuje dzieciom plakat i po kolei powtarzamy zdania na nim umieszczone. Po takim krótkim wprowadzeniu, plakat wieszamy na ścianie w widocznym dla wszystkich miejscu i w ruch wchodzą flashcards. Dla młodszych dzieci drukuję obrazki podwójnie. Dla starszych obrazki potrójnie lub obrazek i zdanie. Celem jest przećwiczenie fraz z plakatu grając w memory. O różnych formach tej gry możecie przeczytać tutaj.

Samo memory oczywiście nie wystarczy. Pozostało nam utrwalenie materiału. Ja do tego celu używam dodatkowo pchełek i gry kalambury.

Przy grze w pchełki, powiększony plakat kładziemy na dywanie. Dzieci strzelają pchełką w jego kierunku i powtarzają zdanie, na które wskoczyła pchełka. Pchełkowy post jest tutaj.

Grę kalambury wszyscy pewnie dobrze znają. Dzieci losują kartę z Akikim i pokazują czynność która jest na obrazku a inni muszą zgadnąć poprawne zdanie. Tu  na chwilkę zasłaniamy plakat ponieważ chcemy aby dzieci już z pamięci posługiwały się frazami z plakatu. Wiecie jaka karta cieszy się największą popularnością? Oto ona:

Lekcja druga

Przed rozpoczęciem kolejnej lekcji, obowiązkowo musimy zrobić powtórkę oczywiście w formie gry. Tym razem proponuję użyć pierdzioszka, który tematycznie świetnie łączy się kartą o toalecie :) Kto z was nie zna tej gry. Posta o pierdzioszku można przeczytać tutaj.

Konsekwencja

Przy stosowaniu plakatu ważna jest konsekwencja. Oznacza to, że za każdym razem kiedy nasi słuchacze powiedzą coś po polsku, wskazujemy na plakat. Dziecko może do niego podejść i znaleźć zdanie, które w danym momencie potrzebuje. Pamiętajcie aby nie reagować na mówienie po polsku. Ja udaję, że nie rozumiem.

Can I speak Polish?

Po pewnym czasie stosowania plakatu zauważycie, że najpopularniejsze zdanie wśród dzieci to „Can I speak Polish?” Dlatego kolejnym krokiem będzie wprowadzenie ograniczeń w jego użyciu do np. 3 na lekcję.

Nie mam bohatera, plakatu, flashcards

Stworzenie bohatera i programu autorskiego wymaga nie tylko kreatywnego i metodycznie opracowanego pomysłu, to również praca grafika i wielu innych osób. Dlatego jeśli nie macie takich możliwości polecam odwiedzić stronki z płatnymi obrazkami do umieszczenia na swoim plakacie. Niestety kopiowanie obrazków z wyszukiwarki google nie jest zgodne z prawem, więc nie polecam tej opcji.

 

Totolotek wzbogaci twoje słownictwo

Gry losowe

Dzieci lubią gry losowe, bo wygrana nie zależy od nich i w związku z tym łatwiej im zaakceptować przegraną. Poza tym gry losowe trzymają w napięciu i odwracają uwagę od nudnego słownictwa, które chcemy wprowadzić na lekcji. Taką grą jest na przykład pierdzioszek, o którym pisałam tutaj, a dziś naszym bohaterem będzie totolotek.

Totolotek

Jedną z najbardziej znanych gier losowych jest totolotek. Każdy na pewno nie raz próbował swojego szczęścia w tej loterii. Ale w jaki sposób przenieść tą grę do klasy i to tak, aby bohaterem niekoniecznie były cyferki? Bardzo prosto!

Flashcarty to podstawa

Pierwsza rzecz, której potrzebujemy to flashcarty obrazujące słownictwo. Rozdajemy je dzieciom i prosimy aby na każdej z nich napisały cyfry od 1-20 lub w starszych grupach od 1-100.  A my w tym czasie notujemy wybrane przez dzieci cyfry na tablicy. Potem nam się to przyda.

Gra w wojnę

Zanim zagramy w totolotka, warto przypomnieć sobie słówka z flashcartów. Najlepiej byłoby zastosować do tego memory, ale ile można w nie grać. Dlatego rozkładamy obrazki z cyferkami obrazkiem do dołu i dzieci grają w memorową wojnę wykorzystując nadane obrazkom numerki. Dzieci w parach odkrywają po jednej karcie mówiąc przy tym zdanie ze słówkiem z obrazka i cyfrę. Osoba która ma większą cyfrę wygrywa i zabiera dwa obrazki czyli od razu ma dwa punkty.

Gra w wojnę z kostką

Czasami gram tylko w wojnę i nie wykorzystuje tych kart później do gry w totolotka. Wtedy zamiast pisać cyfry na kartach używam kostek do gry. Kto wyrzuci większą cyfrę, ten zabiera dwie karteczki jako punkt. Plusem tej gry jest to, że czasami dzieci wylosują tą samą cyfrę, czyli odkrywają kolejne karteczki i tym samym rośnie pula karteczko punktów do wzięcia a emocje rosną.

Obstawianie

W jednej z moich grup tak spodobała się ta gra, że zapytali czy mogą pójść o krok dalej. Wymyślili dalszą wersję wojny. A mianowicie po kilku rundach tej gry każdy z nich miał już jakąś ilość karteczkowych punktów. Postanowili więc stworzyć pulę wspólną – każdy oddawał kilka swoich punktów do kapelusza, mówiąc jakie słówka oddaje. Następnie każdy na trzy cztery odkrywał jedno słówko z cyfrą z pozostałych na stole kartek. Osoba, która miała największą liczbę dostawała wszystkie wrzucone do kapelusza karteczko punkty. Od nagrody natomiast trzeba zapłacić podatek czyli nazwać wszystkie wygrane słówka i ułożyć z nimi zdania.

Totolotek

Po powtórce słownictwa przyszedł czas na jego przećwiczenie i utrwalenie. Zaczynamy więc grę w totka. Karty obrazkowe kładziemy na stole tym razem obrazkiem do góry. Dzieci na kartkach notują (ćwiczymy więc również pisania) sześć dowolnie wybranych cyfr i odpowiadające im słówka z tych, które wcześniej wynotowaliśmy na tablicy i są na obrazkach. Następnie zbieramy obrazki ze stołu i wkładamy je do maszyny losującej czyli np. kapelusza lub jakiegoś większego pudełka a następnie losujemy sześć obrazków – cyfr. Dzieci zaznaczają cyfry – słówka, które udało im się wytypować i mówią zdanie. U mnie raz udało się trafić szóstkę :)

Szczęśliwy numerek

Na zakończenie zajęć każde dziecko wybiera tylko jeden obrazek z cyfrą i notuje go na małej karteczce. Ja z maszyny losującej losuję również jedną cyfrę i zaznaczam ją w kółko na tablicy. Dzieci wychodząc pokazują słówko, które wybrali i sprawdzają z moją wylosowaną cyfrą. Dziecku któremu uda się trafić, może na następnej lekcji wybrać grę na start.

No to zwalniamy blokadę i rozpoczynamy losowanie :) Have fun!

 

Nie lubię walentynek

Dlaczego nie lubię walentynek?

Nie lubię walentynek!!! Ale nie dlatego, że to przereklamowane święto, jak niektórzy sądzą. Nie lubię walentynek, bo uważam, że temat jest bardzo ubogi, głównie jeśli chodzi o zajęcia z dziećmi. No bo jakie słowa wprowadzić dzieciom? Serce, róża, usta, czekoladki – zazwyczaj to znalazłam w kserówkach przeszukując internet. Dlatego postanowiłam w tym roku świętować walentynki tylko w tle.

Walentynki w tle – co to oznacza?

Oznacza to, że nie będę wprowadzała dzieciom tematu walentynkowego, natomiast użyję walentynkowych gier i gadżetów jako środka do osiągnięcia celu, czyli wprowadzenia lub przećwiczenia innego słownictwa, akurat takiego jakie narzuca mi podręcznik.

Jakie gry i gadżety udało mi się znaleźć?

Oczywiście jak zwykle obrabowałam sklep Tiger i pierwszą grą jaką Wam pokażę jest walentynkowa wersja gry Four in the row

Słownictwo:

Grając w grupie, dzielę dzieci na dwie podgrupy. W zależności jaki mamy temat i zagadnienia gramatyczne, dostosowuje sobie reguły tej gry. Jeśli do wprowadzenia mam tylko słownictwo, drukuję obrazki do tych słówek, jedne na białym papierze a drugi komplet na różowym. Drużyna która ma kółeczka różowe lasuje słówka z kupki różowej a biała z białej. Zanim kółko zostanie wrzucone, dzieci układają zdanie z wylosowanym słówkiem.

Konstrukcje gramatyczne lub czasy:

W starszych grupach, gdzie już więcej mamy gramatyki, wybieram dwie konstrukcje gramatyczne lub dwa czasy do przećwiczenia. Na środku kładę czasowniki. Ustalamy z grupą która drużyna używa jakiej konstrukcji lub czasu z wylosowanym czasownikiem. Po skończonej rundzie zamieniamy grupy.

Pytania i przeczenia:

Jeśli chcemy przećwiczyć tylko jeden czas, możemy również kolorom przyporządkować typ zdania. Jeden kolor, to będą pytania a drugi przeczenia. Pamiętajmy tylko o zamianie grup.

Memory

Dzieciaki uwielbiają memory z niespodzianką. Do tego celu potrzebne mi będzie serduszkowe konfetti.

Zasady memory z niespodzianką są bardzo proste. Pod karty wkładam różną ilość serduszek. Kto znajdzie parę zabiera nie tyko karty ale i serduszka. Wygrywa osoba z największą ilością serduszek. Prawda że fajne? A karty ze słownictwem wybieramy dowolnie. Ja w przyszłym tygodniu w jednej grupie mam zabawki a w drugiej choroby. Ups… oby nie choroby serca.

Piłka a może serce?

Piłka to moje podstawowe narzędzie na zajęciach. Albo rzucam do osoby, która ma odpowiedzieć na moje pytanie, albo słuchacze podają sobie piłkę mówiąc kolejne zdania lub układając historyjkę. A może tym razem zamienię piłkę na serduszko. Podobno dodatkowo odstresowuje!

Kupony walentynkowe

A dla tych, którzy jednak chcą wprowadzić troszkę tematyki walentynkowej w starszych grupach młodzieżowych, mam kupony walentynkowe. Jest ich 20 i są zabawne. U mnie każdy wybierze jeden kupon, wypełni go a potem wszystkie kupony trafią do worka. Pod koniec lekcji zrobimy losowanie. Kupon będzie można zrealizowac na następnych zajęciach pod warunkiem, że będzie prawidłowo napisany.

Happy Valentines Day!

Przepis na grę językową

Dzisiaj mam dla was przepis na grę językową zainspirowaną bardzo znanym programem kulinarnym jakim jest Masterchef. Ale co ciekawe, nie ma ona nic wspólnego ani z gotowaniem ani z produktami spożywczymi. To co spodobało mi się w Masterchefie to rywalizacja, tempo oraz nieprzewidywalność tego co będzie się działo. I dokładnie to wykorzystałam na moich zajęciach.

Na jednej z grup, którą uczę, na poprzedniej lekcji wprowadziłam miejsca w mieście takie jak kawiarnia, szpital, apteka itd. Na kolejnej chciałam więc to utrwalić i przećwiczyć, wykorzystując wspomniane wcześniej tempo, rywalizację oraz nieprzewidywalność – trzy rzeczy, które dzieciaki uwielbiają. Więc co zrobiłam?

Kiedy dzieci weszły do sali, na stole leżała skrzynka (podobnie jak w Masterchefie). Dzieci były bardzo ciekawe co w niej jest, więc oczywiście po angielsku zaczęły zgadywać, co może być w środku. Padały różne propozycje, ale żadna nie była trafiona. W środku były karteczki post-it ale te bez kleju, ołówki oraz stoper. W zadaniu chodziło o to żeby w 10 sekund narysować coś, co kojarzy im się z wybranym przez siebie miejscem w mieście. Po 10 sekundach dzieci miały odrzucić ołówki i podnieść ręce do góry (znów podobnie jak w Masterchefie), po czym inni uczestnicy musieli zgadnąć o jakie miejsce w mieście chodzi. Takich rund było kilka. Następnie dzieci mogły dokończyć swoje rysunki, również w tempie aby tymi kartami zagrać w memory. Było to inne memory bo rysunki były niedoskonałe oraz były zmyłki w postaci nieparzystej ilości kart. Ale właśnie to dzieciom podobało się najbardziej.

A więc jakie są plusy gry Masterchef?

– dzieciaki znają ten program i bardzo im się podoba analogia związana ze skrzynką i podnoszeniem rąk do góry, nie mówiąc o odrzucaniu ołówka

– rywalizacja i tempo dają 100% zaangażowania wszystkich dzieci

– można zastosować tą grę do każdego rodzaju materiału, próbowałam również w młodszej grupie, gdzie wprowadzałam czynności takie jak pływać, skakać, jeździć na rowerze itd.

– mamy gotową lekcje bez przygotowania z naszej strony,  gwarantującą solidne przećwiczenie i utrwalenie słownictwa plus karty do powtórek na kolejne zajęcia

– zadowolenie i uśmiech dzieci – bezcenne

Minusy? Niestety nie znalazłam :)

Teachers i kserówka pułapką lektora

Pewnie już wiecie, że jestem zwolenniczką zróżnicowanych lekcji, pełnych ciekawych gier, narzędzi i zaskakujących rozwiązań. Niestety dla wielu wciąż ten sposób prowadzenia zajęć jest nieznany. Kiedy na szkoleniach wyciągam pierdziocha i mówię, że używam go z dorosłymi do przećwiczenia czasu przeszłego, ciągle widzę przerażenie w oczach lektorów. Powodów jest wiele: jedni nie wiedzą jak to zrobić, inni nie mają odwagi przynieść zabawki dla dzieci na zajęcia z dorosłymi, a kolejni boja się wyjść poza ramy teacher’s booka i dostępnych w internecie kserówek. Ostatni powód niestety może okazać się nie lada pułapką.

Teacher’s book

Po pierwsze uważam że teacher’s book zabija kreatywność. Każde ćwiczenie można zrobić na wiele sposobów używając do tego różnych narzędzi. Nie potrzebujemy prowadzenia krok po kroku typu: przywitaj się z klasą i zadaj pytanie xxx. Podręcznik sam podpowiada nam różne rozwiązania. Jeśli rozpoczynam unit o na przykład rzeczach codziennego użytku, zamiast patrzeć na obrazek w podręczniku, na którym widzę wysypane rzeczy z torebki, mogę wysypać je ze swojej lub poprosić swoich słuchaczy aby oni pokazali, co maja przy sobie. Tak samo ucząc osoby początkujące, często w książce spotykam się z ćwiczeniem: oto karta kredytowa pani X. Opowiedz co na niej widzisz. I dalej siedzimy nad podręcznikiem i patrzymy w kartkę, a przecież można wyjąć swój dowód lub poprosić o to swojego słuchacza.

Teacher’s book niestety często również zakłada robienie ćwiczeń jedno po drugim i nawet jeśli są one zróżnicowane, bo raz jest to gramatyka a raz słuchanie, to mimo to ciągle siedzimy nad książką. A wystarczy wypisać słówka z danego unitu na karteczkach i użyć jakiegoś fajnego narzędzia do losowania na przykład śmiesznego kapelusza i już układanie zdań wygląda inaczej.

Dodatkowo teacher’s book prowadzi nas przez podręcznik, który przeznaczony jest na konkretną ilość godzin. A co jeśli w danym kursie na realizację podręcznika mamy mniej godzin? Trzymając się teacher’s booka pod koniec roku szkolnego okaże się, że nie zrealizowaliśmy materiału w terminie.

Kserówki

Internet zasypuje nas niezliczoną ilością kserówek. Mamy też coraz więcej książek z materiałami do kopiowania. Ale czy dzięki temu lekcja jest fajniejsza i zróżnicowana? No niestety moim zdaniem nie. Dla mnie to żadna różnica, czy siedzę nad podręcznikiem czy nad skserowaną kartką i robię przykład po przykładzie.

Przy kserówkach trzeba też uważać na błędy. Ostatnio znalazłam ich bardzo dużo. Ale nic dziwnego. Przecież często nawet nie wiemy, kto przygotował te materiały. Dzisiaj do internetu można wrzucić wszystko.

Dobre strony teacher’s booka i kserówek?

Mimo, że jestem przeciwna stosowaniu teachersów i nie za bardzo lubię używać kserówek, znalazłam też kilka dobrych sposobów ich użycia. W teachersach na końcu czasami znajdują się gotowe materiały do pocięcia, z których można zrobić fajną grę. Ostatnio też większość z nich zawiera kody do logowania do banku materiałów dostępnych online z gotowymi testami, aby nie trzeba było ich samemu tworzyć.

Natomiast dobra kserówka z internetu to taka, którą po pierwsze można edytować, tak aby na przykład poprawić błędy, fajna gra planszowa do powiększenia w formacie A3 lub karty do wycięcia i losowania.

Pamiętajcie, z ćwiczenia w książce i kserówki też można zrobić fajną grę! A jak? O tym w następnym poście!

 

 

 

Gra w memory to nuda!

Gra w memory to najpopularniejsza gra jaką znam. Ale nie mam tu na myśli żadnej gotowej gry. Aby zagrać w memory wystarczą mi tak zwane flashcards dopasowane do rozdziału podręcznika. Memory stosuje na zajęciach bardzo często, ponieważ świetnie się sprawdza na przećwiczenie i utrwalenie nowego słownictwa. Ale ile można grać w memory? Mimo że dzieciom nigdy się to nie nudzi, to mi trochę tak, dlatego lubię wprowadzać różne urozmaicenia w tej grze aby zaskoczyć dzieciaki.

Standardowe reguły gry memory

Aby zagrać w memory potrzebujemy dwa takie same komplety obrazków, które układamy na przykład na dywanie  obrazkiem do dołu. Gracze odkrywają po dwa obrazki, tak aby zdobyć parę. Ważne przy nauce języka obcego jest natomiast to, żeby dzieci odkrywając kartę mówiły całe zdanie. Na przykład wprowadzając zwierzątka dzieci mówią: This is a cat. This is a dog. Jeśli dziecko odkryje dwa takie same obrazki, ma parę i może odkrywać kolejny raz.

Na końcu rozgrywki, kiedy już wszystkie obrazki zostały zabrane z dywanu, pytam dzieci również po angielsku ile mają par a one odpowiadają całym zdaniem: I have got 3 pairs i dodatkowo oddając mi obrazki mówią Here you are.

Potrójne memory

Innym wariantem tej gry jest memory potrójne. Stosuje je zazwyczaj w starszych grupach dziecięcych lub młodzieżowych. Do tej gry potrzebujemy trzy komplety kart. Gramy prawie jak w standardzie ale odkrywamy trzy karty. Aby zdobyć punkt trzeba zgodnie z nazwą odkryć trzy takie same obrazki. Dopiero wtedy można zabrać je z dywanu.

Memory z niespodzianką

Do tej gry oprócz dwóch lub trzech kompletów kart potrzebujemy małe obrazki ok. 50, spójne z tematem lekcji. Ja na przykład ostatnio miałam temat o wyglądzie zewnętrznym piratów, więc dodatkowo wydrukowałam sobie 50 malutkich obrazków ze złotymi monetami. Kiedy karty leżą już na dywanie odwrócone obrazkiem do dołu proszę, aby moi uczniowie zamknęli oczy i pod każdą kartę wkładam po kilka obrazków z monetami. Jeśli ktoś znajdzie parę, może zabrać również monety, które były pod kartami. Wygrywa ta osoba, która nie tylko ma najwięcej par ale i monet.

Ten rodzaj gry sprawdza się również jeśli nie mamy dwóch kompletów kart. Wtedy dzieci biorą po prostu kartę, mówią co na niej jest  i ile mają obrazków niespodzianek. Wygrywa oczywiście ten, kto zebrał najwięcej małych obrazków.

Memory obrazkowo słowne

Niektóre wydawnictwa maja w swojej ofercie nie tylko flashcards ale i wordcards dostosowane do podręczników. Stosując oba te komplety, parą oczywiście jest obrazek i odpowiednie słowo, natomiast zasady są takie same jak w standardowej grze. Tyle że dodatkowo dzieci uczą się od razu pisowni wprowadzanego słownictwa.

Memory obrazkowo słowne z kostką

Na podłodze rozkładamy obrazki ale tym razem obrazki są widoczne. Dzieci po kolei rzucają kostką. Ten kto wyrzuci największą cyfrę może wylosować kartę słowną. Czytając słowo wyszukuje odpowiadający mu obrazek i zabiera obie karty jako parę. Wygrywa jak zwykle ten kto ma najwięcej par.

Efekt zaskoczenia

Badania dowodzą, że efekt zaskoczenia wspomaga zapamiętywanie. Dlatego warto urozmaicać swoje gry. Tu akurat w przypadku memory, można zastosować różne triki. Karty mogą być olbrzymie lub bardzo maluteńkie. Karty niespodzianki mogą mieć zaskakujące formy. A kostka, której użyjemy w ostatnim wariancie może być mrugająca, pluszowa lub wirtualna. O rodzajach kostek więcej poczytacie tutaj i tutaj.

Natomiast bardzo fajne karty obrazkowe świetnej jakości znajdziecie tutaj.

Have fun!

 

Zapisz

Zapisz

Kolorowe cukierki grą językową?

Niedługo wszystkie szkoły językowe rozpoczynają swoje zajęcia. Czeka nas zatem pierwsza lekcja, zazwyczaj trochę inna niż pozostałe. Wprowadzamy tak zwany classroom language, ustalamy zasady panujące w klasie ale przede wszystkim zapoznajemy się ze swoimi uczniami. Oczywiście można do tego celu użyć gotowych materiałów z sieci. Do dyspozycji mamy różnego rodzaju gry all about me. Ale co zrobić jeśli chcemy dodatkowo osłodzić ten start naszym słuchaczom? Tu na pomoc przychodzą znane wszystkim kolorowe cukierki, które mogą być grą językową.

Co potrzebujemy?

  • Paczkę kolorowych cukierków np. m&m’s lub inne. Ważne aby cukierki były w różnych kolorach, które potem posłużą nam jako kategorie.
  • Kolorowe karteczki na których zapisujemy kategorie takie jak np. food, family, pets itd.
  • Narzędzie do losowania

Jak gramy?

Z paczki wybieramy po jednym cukierku w danym kolorze i kładziemy na karteczce z kategorią np. zielony – food, czerwony – family itd. Następnie słuchacze losują z paczki cukierka i zanim go zjedzą, odpowiadają na pytanie z wylosowanej kategorii. Pytania może zadawać nauczyciel, ale mogą to robić również inne osoby z grupy. Ważne aby trudność zadawanych pytań dostosowana była do umiejętności waszych uczniów. Przyjmijmy że ktoś wylosował zielonego cukierka czyli kategorię jedzenie. Małym dzieciom zadajemy pytanie: What’s your favourite food? albo Do you like pizza? Bardziej zaawansowanym What did you eat yesterday? lub How do you prepare your favourite dish? Również same kategorie mogą być łatwiejsze lub trudniejsze.

Na co uważać?

Jeśli grę chcecie zastosować w grupach dziecięcych, zapytajcie rodziców przed lekcją czy dzieci nie mają żadnych alergii pokarmowych i czy mogą zjeść coś słodkiego na zajęciach. W dzisiejszych czasach bywa różnie. Uważajcie też aby nie dawać cukierków zbyt małym dzieciom, bo mogą się nimi zachłysnąć.

W razie gdyby się okazało, że jakieś dziecko z grupy jest na coś uczulone lub rodzice kręcą nosem na stosowanie słodyczy na zajęciach, cukierki możecie zastąpić grą pchełki. Pisałam o nich tutaj. Oczywiście pchełki nie są jadalne ale za to za ładną odpowiedź na pytanie z kategorii można spróbować wstrzelić pchełkę do pudełeczka :)

Have fun!

Zapisz

Zapisz